czwartek, 22 listopada 2012

AVON Naturals: Pachnąca mgielka do ciała Soczysty Arbuz

Witam was moje drogie! Dziś zajmę się Avonowską mgiełką do ciała 'Soczysty Arbuz'. Co mogłabym o niej powiedzieć? Przede wszystkim nabyta została pod wakacyjnym przypływem emocji. Pamiętam, że kupowałam jakieś pierduletty na wyjazd i kupiłam żel pod prysznic z tej serii, po czym skusiłam się także właśnie na mgiełkę.
Wiem, że w katalogu, który obowiązywać zacznie dokładnie za tydzień, kosztuje ona niecałe 12 zł. Dużo czy mało? Oceńcie same. 
 
Zapach utrzymuje się na ciele maksymalnie godzinę. Gdybym mogła cofnąć czas to z pewnością wybrałabym inny zapach, ten po prostu mi nie odpowiada, chociaż typowo kojarzy się z latem. Ciężko opisać jej woń, jednak mogę śmiało stwierdzić, że jest to typowo kosmetyczny arbuz. 
Ta mgiełka średnio mi odpowiada, może przez dość szaleńczy jak na mnie wybór arbuza, chociaż szczerze przyznam, że na wyjeździe spisywała się świetnie. Plastikowa buteleczka, nie martwię się o żadne potłuczone szkło i jest git. 
Czy kupię ponownie? Myślę, że tak, ale w innym wariancie zapachowym.

Moja ocena: 4+/6

wtorek, 13 listopada 2012

Carmex Cherry

Było już 'nic takiego', nadeszła pora na 'za nic w świecie', czyli króla bubli: Carmex Cherry. Matko kochana, ojcze jedyny! Nigdy więcej nie popełnię tego błędu i nie kupię tej tubki, bo jedyne miejsce, które może u mnie zająć to kosz na śmieci. Mam nadzieję, że inne wydania tego preparatu sprawują się lepiej. Jest to mój letni nabytek.

Według producenta: "Niektórzy lubią słodkie! Do ulubionego balsamu Carmex dodano wyrazisty smak wiśni. Zawiera filtr przeciwsłoneczny SPF 15"
Słodkie? Dobry Boże! Smak obrzydliwy, sztuczne to jak cholera. Zapach nie jest lepszy. Bardzo interesuje mnie jednak wersja Jaśmin & Zielona herbata.


Mrowienie, które powodowane jest użyciem balsamu ma niby wskazywać na jego lecznicze działanie. Wszystko OK, to całkiem normalne, gdyby nie fakt, że owe 'mrowienie' w moim przypadku zamieniło się w zwykłe pieczenie.


Na początku Carmex wiśniowy sprawował się naprawdę świetnie. Idealnie nawilżał, zapach był do zniesienia, właściwie byłam jedyną osobą, której on się nie podobał. Po pewnym czasie natomiast zaczęły pękać mi usta, pojawiły się odstające skórki. Przeczytałam gdzieś, że Carmex służyć ma wyłącznie do przesuszonych ust, te w dobrym stanie będzie tylko krzywdzić.


Efekt, jak widać na zdjęciu, jest całkiem ładny do momentu, w którym wszystko zaczyna się psuć. Mam nadzieję, że znajdę gdzieś wersję Jaśmin & Zielona herbata i dane mi będzie ją wypróbować.

Moja ocena: 1/6

niedziela, 11 listopada 2012

Body Butter H&M - PEACH


Drogie Panie! 
Jako pierwszy postanowiłam przedstawić wam kosmetyk, który wśród moich znajomych cieszy się ogromną popularnością. Jest to masło do ciała o zapachu brzoskwinki, nabyte już dość dawno temu w H&M. 
A oto i nasz dzisiejszy gość:


Ten mały słoiczek noszę ze sobą do szkoły i używam go właściwie głównie do nawilżenia rąk. Jak się sprawdza? Ciężko stwierdzić. Z tego co pamiętam, owe masełko kosztowało mnie ok. 9 złotych, więc nie był to zbyt duży wydatek, aczkolwiek nie ponowiłabym go.


 Większość moich znajomych zachwyca się jego zapachem. Nie jest to z pewnością najnaturalniejszy zapach brzoskwini jaki w życiu czułam. Poza tym średnio nawilża. Wchłania się dość szybko, ale zawsze po jego użyciu mam wrażenie brudnych rąk.


Nie nazwałabym go bublem, ale przeciętnym kosmetykiem. Jest idealny do torebki, bo zajmuje mało miejsca, opakowanie oceniam zdecydowanie na plus. Szybkie nawilżenie rąk w pracy czy w szkole? Jak najbardziej się do tego nadaje. 
 
Moja ocena: 4/6