Było już 'nic takiego', nadeszła pora na 'za nic w świecie', czyli króla bubli: Carmex Cherry. Matko kochana, ojcze jedyny! Nigdy więcej nie popełnię tego błędu i nie kupię tej tubki, bo jedyne miejsce, które może u mnie zająć to kosz na śmieci. Mam nadzieję, że inne wydania tego preparatu sprawują się lepiej. Jest to mój letni nabytek.
Według producenta: "Niektórzy lubią słodkie!
Do ulubionego balsamu Carmex dodano wyrazisty smak wiśni.
Zawiera filtr przeciwsłoneczny SPF 15"
Słodkie? Dobry Boże! Smak obrzydliwy, sztuczne to jak cholera. Zapach nie jest lepszy. Bardzo interesuje mnie jednak wersja Jaśmin & Zielona herbata.
Mrowienie, które powodowane jest użyciem balsamu ma niby wskazywać na jego lecznicze działanie. Wszystko OK, to całkiem normalne, gdyby nie fakt, że owe 'mrowienie' w moim przypadku zamieniło się w zwykłe pieczenie.
Na początku Carmex wiśniowy sprawował się naprawdę świetnie. Idealnie nawilżał, zapach był do zniesienia, właściwie byłam jedyną osobą, której on się nie podobał. Po pewnym czasie natomiast zaczęły pękać mi usta, pojawiły się odstające skórki. Przeczytałam gdzieś, że Carmex służyć ma wyłącznie do przesuszonych ust, te w dobrym stanie będzie tylko krzywdzić.
Efekt, jak widać na zdjęciu, jest całkiem ładny do momentu, w którym wszystko zaczyna się psuć. Mam nadzieję, że znajdę gdzieś wersję Jaśmin & Zielona herbata i dane mi będzie ją wypróbować.
Moja ocena: 1/6
Chyba zwykły sztyft jest najlepszy ;)
OdpowiedzUsuńZwykły, zwykły pan klasyczny? Spróbuję :)
UsuńJa tam uwielbiam carmex, często mam problemy z ustami. Szczególnie pękając mi w kącikach i wtedy BAM carmex jak znalazł ;D
OdpowiedzUsuńA którego z nich używasz? Miałaś może okazję korzystać z Jaśmin & Zielona herbata? :)
UsuńUżywam właśnie tego wiśniowego ^^, ale mam również tą klasyczną wersję. Jak oba skończę to na pewno wypróbuję tego z jaśminem :D
UsuńNo to wtedy podzielimy się opiniami :P
Usuń